Czy przeciętny maturzysta może – tak po prostu – kupić ze znajomymi busa i wyruszyć w Europę? Jakie są realia i koszty takiej wyprawy? Co robić, gdy zepsuje się samochód w Czarnogórze? Wreszcie, które miasta naprawdę warto zwiedzić, a które mogą okazać się rozczarowujące? O tym i o wielu innych kwestiach rozmawiałem z moim przyjacielem Mateuszem – jednym z pomysłodawców projektu Border Breakers, który w wakacje 2014 i 2015 roku przemierzył busem VW T4 prawie całą Europę. Zapraszam. 😉

 

Sprawdzajcie również mój pierwszy wywiad z Magdą, która po miesiącu rzuciła studia, a teraz mieszka na Gwadelupie. (Kliknij tutaj)

 

 

Mateusz, powiedz mi w jakich okolicznościach pojawił się u Ciebie pomysł na wyjazd?

 

Zaraz po napisaniu matur zacząłem zastanawiać się jak mogę spędzić najdłuższe wakacje w moim życiu. Podobnie jak wiele innych osób jestem mega zafascynowany podróżowaniem, przez co chciałem znaleźć sposób na zwiedzenie kilku ciekawych miejsc. Pamiętam też, że w tamtym czasie obejrzałem film Eurotripktóry jeszcze bardziej zainspirował mnie do takiego spontanicznego wyjazdu. Wtedy w czasie luźnej rozmowy z moim znajomym (Sebą) stwierdziliśmy, że w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zebrać grupkę znajomych, kupić busa, a później po prostu zwiedzić Europę. Co najlepsze, nie miałem wtedy żadnej świadomości o projekcie Busem Przez Świat, a gdy już dowiedziałem się o ich istnieniu to jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że może Nam się udać.

 

Czasami ciężko jest zrealizować takie ambitne plany, zatem jak wyglądały u Was początki przygotowań?

 

Wszyscy (w projekcie uczestniczyło pięć osób) byliśmy bardzo zdeterminowani do wyjazdu, więc zaczęliśmy po prostu działać. Rozpoczęliśmy od zaplanowania szczegółów wyprawy, czyli głównie trasy i potencjalnych kosztów. Przy tym wiedzieliśmy, że wyprawa może pochłonąć sporo pieniędzy, bo przecież trzeba kupić i zmodyfikować busa oraz przeznaczyć część środków na paliwo. Wpadliśmy wówczas na pomysł, żeby przygotować oficjalny plan podróży, a następnie ofertę dla firm, które mogłyby wesprzeć nasz projekt.

 

Ludzie byli otwarci na Wasz pomysł?

 

Jak najbardziej! Byliśmy do tego stopnia zafascynowani, że nie mając jeszcze busa zaczęliśmy ,,kampanie” w mediach społecznościowych, która miała promować nasz wyjazd, co spotkało się z bardzo pozytywną reakcją ludzi. Jednak wiadomo, aby zwiększyć naszą wiarygodność i szanse na realizacje naszego planu musieliśmy kupić samochód. Dlatego też, w ciągu 2 tygodni od zebrania ekipy zaczęliśmy jednocześnie poszukiwać auta jak i rozsyłać oferty do firm.

 

Wiadomo, że kupno samochodu było kluczowym decyzją w czasie przygotowań. Czym byliście zainteresowani i co zamierzaliście zrobić po kupnie auta?

 

Chcieliśmy zamknąć się w kwocie 4000 zł, więc naturalny wybór padł na Volkswagena T4. Jednak ostatecznie udało nam się kupić takie auto za 4400 zł, a w międzyczasie pozyskaliśmy pierwszego sponsora wyjazdu – Targi Kielce. Wtedy też automatycznie nasz projekt ruszył do przodu. Zaczęły pojawiać się kolejne firmy oferujące wsparcie, a my w tym czasie ostro wzięliśmy się za przygotowania do wyprawy. Przy wsparciu zaledwie jednego mechanika, spędziliśmy praktycznie całe 3 tygodnie w warsztacie pracując nad zmianą wyglądu i stanu samochodu.

 

13293025_1069223106486194_810426361_n

Tak wyglądał efekt końcowy pracy 😉

 

Czyli zaraz po zakończeniu prac wyruszyliście? Napotkaliście na początku na jakieś przeszkody?

 

Tak, praktycznie zaraz po zakończeniu prac wyjechaliśmy. Już na początku napotkaliśmy małą przeszkodę wynikającą trochę z naszej głupoty… Zaplanowaliśmy, że zatankujemy samochód po wyjechaniu z miasta, zaraz przy wjeździe na autostradę, ale nie udało nam się dojechać do tego miejsca, gdyż zabrakło nam paliwa. 🙁 Byliśmy zmuszeni do wyprawy z kanistrami do najbliższej stacji benzynowej zaledwie po przejechaniu kilku kilometrów.

W czasie całej wyprawy najbardziej wystraszyliśmy się w Berlinie, gdy mieliśmy tam awarię skrzyni biegów. Na nasze szczęście, znajdowaliśmy się blisko stacji benzynowej, gdzie udało nam się znaleźć mechanika, który pomógł nam zdiagnozować i szybko zwalczyć problem.

Jeszcze później w Paryżu zepsuła nam się szyba od strony kierowcy, która przez resztę podróży była zasunięta. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że nasz samochód nie był wyposażony w klimatyzację. Także, ciężko wyobrazić sobie podróż pięciu chłopaków w busie, przy upałach sięgających 35 stopni, mając odsuniętą jedną szybę od strony pasażera. Niby darmowa sauna, ale ogólnie nie polecam. 😉

 

Co możesz powiedzieć o Waszej pierwszej podróży? Jakie były najciekawsze miejsca?

 

Naszym miejscem docelowym była Barcelona, więc początek trasy przebiegał przez Niemcy, Holandię, Belgię i Francję. Następnie wracaliśmy południem, czyli przez Szwajcarię, Austrię, Czechy i Słowację. Mi osobiście najbardziej przypadł do gustu Amsterdam – głównie przez fantastyczny klimat miasta oraz pozytywne nastawienie ludzi. Zdecydowanie wyróżniał się na tle innych miejscowości. 😉

 

Pamiętasz jakąś szczególną przygodę z tego wyjazdu?

 

Byliśmy mega pozytywnie zaskoczeni, gdy w Saint-Tropez spotkaliśmy około 50 letniego Polaka, który od kilku lat podróżuje po świecie na rowerze. Oczywiście, w takich okolicznościach – jak to Polacy – zadbaliśmy o odpowiedni podarunek dla spotkanego podróżnika, a mianowicie przygotowaliśmy mu bigos oraz fasolkę. W zamian podarował nam ażynówkę oraz kostki lodu.

 

Całkiem śmieszna sytuacja miała miejsce na jednej z autostrad, gdzie staliśmy w dosyć długim korku. Wówczas jeden z nas – Maciek, postanowił wyjść i oddalić się na chwilę od busa. W tej chwili samochody przed nami ruszyły, więc postanowiliśmy podążyć za nimi zostawiając w tyle naszego kompana. Dodam tylko, że sytuacja była bardzo zabawna, ponieważ zaczął nas gonić, a wspomnę tylko, że w czasie wyjazdu miał całą nogę w gipsie 😉





Świetna sprawa. Przejdźmy może do waszej drugiej wyprawy.

 

Od razu zaznaczam, że drugi wyjazd miał całkowicie inny charakter, ponieważ zmienił się nasz skład. Tym razem zabraliśmy ze sobą dziewczyny, więc wiadomo, że byliśmy nastawieni bardziej na plażowanie. W dodatku, celem podróży było zwiedzenie krajów bałkańskich, które jak wiadomo mają totalnie inny klimat. Wiadomo też, że koszty wyjazdu znacznie się obniżyły, ponieważ mieliśmy już gotowy samochód. Po za tym spodziewaliśmy się małych problemów z higieną, ponieważ prysznice braliśmy czasami na stacji, a czasami w plenerze.

 

13282090_1069223129819525_1138277997_n

Ekipa drugiego wyjazdu

 

Możesz jakoś porównać te dwa wyjazdy – gdzie było lepiej? Jakieś szczególne wspomnienie z drugiego wyjazdu?

 

Obydwie podróże miały swój urok, ale dla mnie – pod względem krajobrazów i widoków, lepsze były Bałkany. W Czarnogórze, Albanii, czy Chorwacji są przepiękne plaże z bardzo czystą wodą.

Z tej wyprawy, oprócz fantastycznych miejsc, najczęściej wspominam moment, gdy w Czarnogórze padły nam klocki hamulcowe. Byliśmy zmuszeni pchać samochód i szukać pośród mieszkańców jakiejś osoby, która zna się na samochodach. Jeździliśmy od wsi do wsi, niestety nie mogliśmy się z nikim porozumieć, ponieważ nikt tam nie rozmawiał w języku angielskim. Byliśmy do tego stopnia zdesperowani, że postanowiliśmy zakupić flaszkę i utopić nasze zmartwienia pijąc przy plaży. Na szczęście – w ostatniej chwili – udało nam się znaleźć mechanika, który pomógł zwalczyć problem.

 

Co powiesz o miejscach, które zwiedziłeś? Jakie miasto zrobiło na Tobie największe, a jakie najmniejsze wrażenie?

 

Oprócz wspomnianego Amsterdamu, byłem mega zafascynowany nadmorskimi miejscowościami w Czarnogórze. Coś fantastycznego, po prostu trzeba to zobaczyć! 😉

A z drugiej strony najbardziej rozczarował mnie Belgrad – dość ponury klimat, brak ciekawych miejsc. W dodatku zwiedzaliśmy miasto w czasie przemieszczania się uchodźców, przez co delikatnie mówiąc – nie było to najczystsze miejsce na ziemi.

 

Pomówmy może o kosztach i realiach podróży. Na jakie wsparcie mogliście liczyć, i jakie miało to przełożenie na koszty wyjazdów?

 

Realia obu wypraw były całkowicie inne. W czasie pierwszego wyjazdu, z powodu konieczności kupna auta, nasze koszty były około 75% wyższe niż później w przypadku tripu na Bałkany. Przy czym trzeba wspomnieć, że na paliwo w obu przypadkach przeznaczyliśmy około 3000 zł, a w dodatku dochodziły do tego wydatki związane z życiem lub różnymi atrakcjami.

Natomiast jeżeli chodzi o wsparcie sponsorów to wiadomo, że w czasie pierwszej wyprawy mieliśmy do dyspozycji mniej pieniędzy. Rok później, po wyrobieniu sobie marki, mogliśmy liczyć na pomoc, sięgająca prawie 10000 zł, zarówno w formie gotówki jak również produktów i gadżetów w postaci jedzenia, leżaków, czy też koszulek. Wiadomo, że w zamian byliśmy zobligowani do promocji niektórych marek przy pomocy między innymi zdjęć.

 

Nieźle. Kończąc rozmowę, podziel się z nami Twoimi planami na przyszłość.

 

W nadchodzące wakacje robię sobie przerwę od Border Breakers spowodowaną moim wyjazdem do pracy w czasie wakacji, choć sam bus być może znowu wyruszy w świat. W czerwcu lecę jako animator na Zakynthos, gdzie mam pracować w hotelu jako animator przez 3 miesiące. Ale mam nadzieję, że wrócę za rok do podróżowania i zwiedzę cały świat!

 

Mateusz prosił, żeby na końcu spuentować wywiad jego ulubionym cytatem – świat jest zbyt wielki, aby wciąż przebywać w jednym miejscu. 😉

 

13336219_1070854502989721_1102820021_n

Sprawdzajcie instagram Mateusza, gdzie możecie znaleźć jeszcze więcej zdjęć z podróży 😉

 

***

Jeżeli podobał Wam się ta rozmowa to zapraszam do przeczytania mojego pierwszego wywiadu – z Magdą, która po miesiącu rzuciła studia, a teraz mieszka na Gwadelupie (kliknij tutaj).

 

Pamiętajcie też, żeby polubić mój fanpage, żeby być na bieżąco z kolejnymi wpisami!

 

Pozdrawiam

 

 


 

Facebook